„Wydawało się, że to inna galaktyka”. Żywy lek wyleczył pacjentów, którym nie dawano nadziei

Dodano:
Prof. Lidia Gil z nagrodą – Wizjonerska Osobowość Źródło: NewsMed
Gdy pierwszy raz usłyszałam o terapii CAR-T, wydawało mi się, że mówimy o innej galaktyce, że takie leczenie nigdy nie będzie dostępne w Polsce. Cieszę się, że jest, bo dzięki CAR-T wyleczyliśmy wielu pacjentów z nowotworu, co wydawało się niemożliwe – mówi prof. Lidia Gil, która wprowadzała do Polski „żywy lek”, jak jest nazywana terapia CAR-T.

Terapia CAR-T to jeden z największych przełomów w medycynie. Leczenia polega na pobraniu od chorego limfocytów T, które są w laboratorium przeprogramowywane genetycznie w taki sposób, by niszczyły komórki nowotworowe, a następnie podawane z powrotem pacjentowi.

Dziś w Polsce terapia CAR-T jest stosowana w leczeniu chłoniaków i ostrej białaczki limfoblastycznej, a w wielu innych krajach – także w leczeniu szpiczaka.

Tak rodziła się w Polsce terapia CAR-T

Terapia CAR-T nigdy by nie powswała, gdyby nie wiedza, jaką zyskali hematolodzy dzięki transplantacjom szpiku. – To dzięki transplantacjom szpiku, transplantacjom allogenicznym (od dawcy) nauczyliśmy się tego, jak „manipulować” układem odpornościowym. W przypadku transplantacji allogenicznej przeszczepiamy szpik od dawcy. Szpik odtwarza hematopoezę, czyli leukocyty, płytki krwi, erytrocyty, jednak jednoczasowo ze szpikiem przeszczepiamy układ odpornościowy dawcy, który właśnie dzięki limfocytom T funkcjonuje i nie pozwala na wznowę choroby nowotworowej. Dzięki transplantacjom szpiku nauczyliśmy się, że limfocyty T mają kluczowe znaczenie dla faktu wyleczenia pacjenta z choroby nowotworowej – zaznaczała prof. Lidia Gil podczas spotkania z dziennikarzami Dziennikarskiego Klubu Promocji Zdrowia.

Prace nad modyfikacją limfocytów T i stworzeniem terapii CAR-T trwały ok. 20 lat.

– Na początku modyfikowano limfocyty T w taki sposób, że rozpoznawały komórki nowotworowe, łączyły się z nimi, ale nie potrafiły nic z nimi zrobić. Potem „nauczyły się” je niszczyć, ale okazało się, że nie wszystkie komórki nowotworowe ulegały zniszczeniu. Obecnie postęp polega na tym, że limfocyty T, po modyfikacji genetycznej, mają zdolność nie tylko niszczenia komórek nowotworowych, ale też namnażania się w organizmie. Mówimy o terapii CAR-T, że jest to „żywy lek”, ponieważ rozpoznaje komórkę nowotworową, łączy się z nią, niszczy, ale potem pozostaje w organizmie. To niezwykłe – dodaje prof. Gil.

Do modyfikacji wybrano limfocyty T, ponieważ stwierdzono, że to właśnie one są odpowiedzialne za odporność przeciwnowotworową, a także przeciwinfekcyjną. – Modyfikacja genetyczna prowadzi do tego, że są one bardziej agresywne w stosunku do komórek nowotworowych – wyjaśnia prof. Gil.

Przełomem był 2012 rok i pierwsze podanie komórek CAR-T 12-letniej dziewczynce. Emily Whitehead chorowała na ostrą białaczkę limfoblastyczną, oporną na wszelkie formy leczenia. Otrzymała zmodyfikowane limfocyty w ramach badania klinicznego. Do dziś jest zdrowa, nigdy potem nie musiała dostawać leczenia przeciwnowotworowego. Przez wiele lat co roku robiła sobie zdjęcie z napisem „Jestem wolna od choroby nowotworowej”.

– Pierwszy raz usłyszałam o terapii CAR-T na konferencji Amerykańskiego Towarzystwa Hematologicznego. Myślałam wtedy, że rozmawiamy o Marsie albo wręcz o innej galaktyce. I nawet mi się nie śniło, że takie leczenie będzie dostępne w Polsce – zaznacza prof. Gil.

W 2017 r. pierwsza terapia CAR-T została zarejestrowana w Stanach.

– To był moment, kiedy zaczęłam się tą terapią interesować. Nie odpuszczałam; przy okazji różnych międzynarodowych konferencji rozmawiałam z producentami leku, pytając nie „czy”, tylko „kiedy” planują wprowadzić takie leczenie w Polsce. Na początku spotykałam się ze zdziwieniem, ale używałam argumentu, który był trudny do zbicia: mówiłam, że Polska ma taką samą populację jak Kanada, w której ta terapia była wprowadzona. Ciężko było z taką argumentacją polemizować i w końcu po którejś z rozmów w 2018 roku podczas konferencji szefowie firmy zgodzili się na spotkanie i zapowiedzieli, że w połowie stycznia 2019 roku w przyjadą do Polski i zobaczą, czy jest potencjał rozwijania takiego leczenia w Polsce – wspomina prof. Lidia Gil.

Zmobilizowała swój zespół Kliniki Hematologii, Transplantacji i Terapii Komórkowej UM w Poznaniu. Amerykanie przyjechali w połowie stycznia 2019 roku, rozpoczęła się akredytacja ośrodka. W 2019 roku pierwszy raz w Polsce została podana terapia CAR-T. Początkowo była to darowizna producenta.

Terapia CAR-T w Polsce 2026

Obecnie w Polsce jest 15 ośrodków (w tym dwa pediatryczne), w których podaje się pacjentom terapie CAR-T. Terapia jest refundowana w chłoniakach (otrzymało ją już ponad 550 pacjentów) oraz w ostrej białaczce limfoblastycznej.

Mimo że logistyka podawania terapii CAR-T jest skomplikowana, to jednak takie leczenie w Polsce mocno się rozwija, podobnie jak w innych krajach. Logistyka nie jest jednak prosta. W przypadku chłoniaków o podaniu pacjentowi terapii CAR-T decyduje Zespół koordynacyjny złożony z przedstawicieli wszystkich ośrodków. Kieruje nim prof. Lidia Gil. Zespół koordynacyjny spotyka się co tydzień, dyskutuje – czasem bardzo burzliwie – o potencjalnych pacjentach, żeby wybrać faktycznie tych, którym takie leczenie ma szansę pomóc.

Wyniki są spektakularne.

– Oczywiście, nie jest to metoda, która daje wyleczenie u 100 proc. pacjentów, ale wielu chorych wyleczyliśmy. Pacjent, który przez dwa lata pozostaje w remisji chłoniaka, jest dziś uznawany za wyleczonego. Mogę powiedzieć, że większość naszych chorych jest wyleczona z choroby nowotworowej. Wiemy dziś bardzo dobrze, kogo zakwalifikować do tego leczenia, wiemy, jak je prowadzić, jak dawać sobie radę z działaniami niepożądanymi. Okazały się mniej niebezpieczne niż działania uboczne w przypadku transplantacji szpiku – zaznacza prof. Gil.

W Polsce eksperci i pacjenci czekają obecnie na decyzję Ministerstwa Zdrowia dotyczącą leczenia CAR-T w szpiczaku, ale z tą technologią wiąże się wiele nadziei także w innych chorobach, m.in. w ostrej białaczce szpikowej, w której leczeniu wyniki wciąż są niezadowalające, w nowotworach litych, jak również w ciężkich chorobach nieonkologicznych, m.in. ciężkiej postaci tocznia układowego. Prowadzone są też badania kliniczne prowadzące do modyfikacji innych komórek układu odpornościowego, nie tylko limfocytów T, a także do modyfikacji komórek bezpośrednio w organizmie pacjenta.


Źródło: NewsMed
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...